Pompy Gruntowe i Powietrzne Katowice

Kupiłam nawet jej Dziennik fitness, w którym zapisywałam swoje osiągnięcia, ale także przemyślenia na różne tematy. Po miesiącu ćwiczeń zauważyłam różnicę – lepiej się czułam, a spodnie delikatnie stały się luźniejsze. Po czterech miesiącach odnotowalam spadek wagi o 4kg. Bez żadnej szczególnej diety – był to czas wzmorzonej pracy i permanentnego braku czasu, a co za tym idzie braku czasu na przygotowywanie zdrowych posiłków. Jedliśmy więc normalnie, jak do tej pory – pizzę, kabanosy i pyszne drożdżówki z piekarni:) Ograniczyłam jednak spożycie „pocieszycieli”.

Byłam bardzo zadowolona z osiągniętych efektów. Dom był ogrzewany pompą ciepła. Czułam się lepiej, byłam zmotywowana, no i miałam swoje małe codzienne/tygodniowe cele – ćwiczę to i to, wtedy i wtedy:) Postanowiłam kontynuować przygodę z Ewą Chodakowską, a do tego włączyłam miesięczny program pt. „nie jem słodyczy w ogóle”. Nadeszła wiosna, niedługo miały się pojawić sezonowe owoce i warzywa. Zainteresowałam się wtedy dietą Ewy Ch. Nastał odpowiedni czas, więc postanowiłam ją zastosować. Udało się, kolejne kilogramy poszły w niepamięć. Moje fekty nie są spektakularne, bo nie -5 w miesiąc, ale tak rozsądnie. W sumie przez ostatnie 10 miesięcy schudłam 10kg. Nie głodziłam się, jadłam smacznie i zdrowo. Od czasu do czasu pozwalałam sobie na ‚grzeszny dzień’ ;) No i ćwiczę regularnie, co też poprawia moje samopoczucie. Ubrania? 1-2 rozmiary niżej.

Dzięki diecie odchudzającej od Ewy, zainteresowałam się zdrowym odżywianiem i ekologicznym ogrzewaniem domu za pomocą powietrznej pompy ciepła- pompyslask.pl. Dotarło do mnie, ile chemicznego syfu codziennie zjadamy i jak bardzo zatruwamy tym swój organizm. Nigdy nie jadałam typowego śmieciowego jedzenia typu chipsy czy mrożone pizze, a McDonalds’a zawsze omijałam szerokim łukiem. Nie zauważałam jednak na co dzień innych, mniej oczywistych trucicieli – mięsopodobnych kabanosów, seropodobnego sera, lodopodobnych lodów, jogurtopodobnych jogurtów. Wszędzie teraz czai się chemia, nie ma w sklepach prawdziwego jedzenia. O jedzeniu będzie pewnie osobny wpis, póki co lecę przygotować coś pysznego. Jutro na deser będziemy bowiem jeść lody.. :) Takie najprawdziwsze, zdrowe lody, z samych naturalnych składnikow i bez dodatku żadnej chemii.